Zacznij planować podróż po Chorwacji od miejsc, które naprawdę robią różnicę. Ten przewodnik zbiera konkretne regiony, miasta i wyspy, gdzie warto pojechać, zamiast tracić czas na średnie atrakcje z folderów biur podróży.
Wybrzeże Dalmacji – klasyka, która się nie nudzi
Dalmacja to ten fragment Chorwacji, który kojarzy się z kamiennymi miasteczkami, turkusową wodą i górami dosłownie wyrastającymi z morza. Mimo ogromnej popularności nadal można tu znaleźć miejsca z autentycznym klimatem, jeśli nie ograniczać się tylko do jednej miejscowości.
Dubrownik – kamienne miasto nad przepaścią
Dubrownik to miasto, które równie mocno zachwyca, co męczy tłumami, dlatego wymaga sprytnego podejścia. Spacer po murach obronnych o wczesnej godzinie daje zupełnie inne wrażenie niż przejście tą samą trasą w południe.
Stare Miasto robi wrażenie z każdej strony, ale najlepiej wygląda z góry. Wjazd kolejką linową na górę Srđ albo podjazd autem serpentynami odsłania widok na całe mury, wyspę Lokrum i otwarte morze. To ten moment, gdy widać, dlaczego miasto nazywane jest „perłą Adriatyku”, nawet jeśli to brzmi jak turystyczny slogan.
Warto odejść od głównych ulic Stradun i skręcić w boczne, strome uliczki. W górnej części starego miasta jest ciszej, bardziej lokalnie, a kamienne schody wychodzą często na małe tarasy z widokiem na dachy.
Dobrym uzupełnieniem wizyty jest krótki rejs na wyspę Lokrum. To ucieczka od zgiełku: miejsca do kąpieli na skałach, ścieżki wśród sosnowego lasu, kilka punktów widokowych. Idealne pół dnia, jeśli Dubrownik w szczycie sezonu zaczyna przytłaczać.
Split i okolice – Riwiera z charakterem
Split na pierwszy rzut oka może wydawać się tylko przesiadkowym portem, ale to miasto ma znacznie ciekawsze wnętrze niż widać z parkingu przy porcie. Historyczne serce miasta to w praktyce dawany pałac Dioklecjana, który przerodził się w żyjącą dzielnicę.
Uliczki w obrębie pałacu mają inny klimat niż większość śródziemnomorskich starówek: mieszają się tu rzymskie mury, średniowieczne domy i współczesne knajpy. Wszystko na bardzo małej przestrzeni, która najlepiej działa wieczorem, gdy kamień trzyma jeszcze ciepło po całym dniu.
Z miejskiego zgiełku łatwo uciec na wzgórze Marjan. Kilkanaście minut podejścia od centrum i jest się w sosnowym lesie z widokiem na port, stare miasto i wyspy. To dobre miejsce na zachód słońca bez tłoku znanego z popularnych promenad.
W okolicy Splitu warto zajrzeć do Omiša, położonego u ujścia rzeki Cetiny. Miasto wciśnięte między klify i morze, z fortecą na skale i możliwością wyprawy w głąb kanionu rzeki – ciekawa odmiana po kolejnym „tylko plażowym” dniu.
Wyspy chorwackie – inne tempo dnia
Chorwacja ma ponad 1000 wysp i wysepek, ale tylko niewielka część jest zamieszkana. To właśnie na tych kilku-kilkunastu skupia się większość najciekawszych wrażeń „wyspiarskiej” Chorwacji.
Wyspy to zupełnie inny rytm – nawet w sezonie turystycznym dzień płynie tu wolniej. Największy błąd to zamknięcie się w jednym mieście i jednej plaży przez cały tydzień. Przy dobrze ułożonym planie można połączyć 2–3 wyspy w jedną trasę.
Hvar – więcej niż imprezowa wyspa
Hvar ma opinię wyspy imprezowej, ale to tylko część obrazu. Miasto Hvar rzeczywiście żyje do późna, jednak już kilka kilometrów dalej dominują pola lawendy, małe zatoki i spokojne wsie.
Samo miasto Hvar warto traktować jak bazę na jeden, maksymalnie dwa wieczory. Widok z twierdzy Španjola na port i wysepki Pakleni otwierający się tuż przed zachodem słońca to jedna z tych scenerii, które długo zostają w pamięci.
Najładniejsze plaże kryją się zazwyczaj w małych zatokach dostępnych łódką lub po krótkim trekkingu. Zamiast klasycznej plaży z barem pod ręką, częściej są tu skały, krystaliczna woda i kilka osób dookoła – szczególnie poza sierpniowym szczytem.
W głębi wyspy, w okolicach Stari Grad czy Vrboska, tempo życia znacznie zwalnia. Kamienne domy, winorośle, małe rodzinne konoby – to obraz Hvaru, który ma niewiele wspólnego z głośną nocną sceną z Instagrama.
Brač i Zlatni Rat – pocztówkowa plaża w realu
Wyspa Brač jest spokojniejsza niż Hvar, ale równie różnorodna. Najbardziej znana jest plaża Zlatni Rat w Bolu – ten charakterystyczny, wysunięty w morze żwirowy cypel, który zmienia kształt wraz z wiatrem i prądami.
Na zdjęciach Zlatni Rat wygląda często jak odizolowana od wszystkiego egzotyczna plaża. W rzeczywistości w sezonie potrafi być tłoczno, ale wczesnym rankiem lub pod wieczór odzyskuje swój urok. Przejrzysta woda, widok na masyw Vidova Gora i charakterystyczny kształt półwyspu – to nadal jedna z najbardziej rozpoznawalnych scenerii w całej Chorwacji.
Poza Bolem wyspa oferuje dziesiątki małych, kamienistych zatoczek. Wystarczy wyjechać trochę dalej od głównych dróg, żeby trafić na miejsca, gdzie są tylko skały, woda i kilka zacienionych miejsc pod sosnami.
Warto też wjechać na Vidova Gora, najwyższy szczyt wysp Adriatyku. Panorama na Brač, Hvar i dalej na otwarte morze zdecydowanie wynagradza krętą drogę na górę.
Parki narodowe i przyroda – Chorwacja bez plaż
Dla wielu osób Chorwacja to wyłącznie morze, ale największe zaskoczenie czeka często w głębi lądu. Parki narodowe i rezerwaty oferują zupełnie inne krajobrazy niż to, co widać z pokładu promu.
Najbardziej znane są oczywiście Plitwickie Jeziora. System turkusowych jezior połączonych wodospadami wygląda jak wyjęty z innej szerokości geograficznej, ale tłumy są tu faktem. Warto wybrać jedną z dłuższych tras i pojawić się tu jak najwcześniej, zanim główne kładki zamienią się w sznur ludzi.
Ciekawą alternatywą jest Krka – park narodowy z rzeką, kaskadami i trasami spacerowymi wśród zieleni. Do tego kilka ciekawych punktów widokowych na kanion rzeki, mniej znanych niż główne wodospady, a często bardziej malowniczych.
Mniej oczywistym, ale bardzo fotogenicznym miejscem jest Paklenica – raj dla osób lubiących trekking i skaliste wąwozy. Kontrast między surowymi skałami a pobliskim Adriatykiem robi wrażenie, szczególnie o poranku, gdy nad górami utrzymuje się jeszcze lekkie zamglenie.
Istria – Chorwacja w wersji „slow”
Istria to zupełnie inna twarz Chorwacji: spokojniejsza, bardziej „włoska” w klimacie, z mniejszą presją na typowo plażowy wypoczynek. To dobra baza dla osób, które lubią łączyć krótkie wypady do miast z leniwym siedzeniem przy kawie lub kieliszku lokalnego wina.
Miasta takie jak Rovinj czy Poreč mają zwarte, klimatyczne starówki i świetne warunki do spacerów. Wąskie uliczki, kamienne domy, małe galerie, widoki na morze – to miejsce, gdzie dzień potrafi zlecieć bez „odfajkowywania” kolejnych atrakcji.
W głębi półwyspu kryją się miasteczka na wzgórzach, jak Motovun czy Grožnjan. Widoki na zielone pagórki, winnice, gaje oliwne i serpentyny dróg przypominają momentami Toskanię, ale w bardziej surowej wersji.
Mniej oczywiste miejsca – dla tych, którzy wracają
Po pierwszym wyjeździe do Chorwacji zostaje często niedosyt. Przy kolejnych wizytach warto odsunąć się od głównych hitów i poszukać miejsc, które są piękne, ale mniej wyklepane w przewodnikach.
- Wyspa Vis – dalej od lądu, z mniejszą ilością turystów, świetnymi zatokami (Stiniva, Srebrna) i autentyczną atmosferą dawnej bazy wojskowej.
- Korčula – miasto często nazywane „małym Dubrownikiem”, z piękną starówką i spokojniejszym rytmem życia.
- Pelješac – półwysep dla tych, którzy lubią połączyć kąpiele w morzu z degustacją wina; łagodniejsze krajobrazy, długie plaże, dobra baza wypadowa na wyspy.
- Zadar i okolice – miasto z ciekawym miksrem historii i nowoczesności (organy morskie, instalacja „Powitanie Słońca”), w promieniu krótkiej jazdy autem kilka parków narodowych i wysp.
Chorwacja jest na tyle różnorodna, że spokojnie można zbudować kilka zupełnie odmiennych scenariuszy podróży – od tygodnia tylko na wyspach, przez objazd po parkach narodowych, aż po „leniwą” Istrię. Wystarczy zamiast przypadkowych punktów z mapy wybrać kilka opisanych wyżej miejsc i potraktować je jako bazę do własnego odkrywania kraju.
