Nie warto zaczynać jedzenia w Mediolanie od pierwszej lepszej pizzy przy Piazza del Duomo – to najłatwiejszy sposób, by przepłacić za przeciętne jedzenie. Zamiast tego opłaca się potraktować miasto jak miejsce, gdzie lokalna kuchnia Lombardii jest ważniejsza niż turystyczne „must eat”. Mediolan to nie tylko moda i katedra – to miasto, w którym można zjeść genialne risotto o 13:00, perfekcyjne aperitivo o 19:00 i kremowe gelato o 23:00. Poniżej konkrety: co zamawiać, czego unikać i gdzie szukać prawdziwych smaków, zamiast dać się złapać w pułapkę „turystycznej” kuchni włoskiej. Bez lukru, za to z praktycznymi przykładami dań i sytuacji z życia wziętych.
Pułapki kulinarne w Mediolanie, których lepiej unikać
Pierwszy błąd: traktowanie Mediolanu jak „kolejnego włoskiego miasta z pizzą i pastą”. Owszem, pizza jest, ale północne Włochy mają inny temperament – mniej pomidorów i makaronu, więcej ryżu, masła, mięsa i długo dojrzewających serów. Sprowadzanie wszystkiego do spaghetti carbonara zwyczajnie marnuje potencjał.
Drugi typowy błąd to siadanie w lokalach z agresywnymi „naganiaczami”, dużymi zdjęciami dań na zewnątrz i menu w pięciu językach. Tego typu miejsca żerują na pośpiechu i braku rozeznania. O wiele lepszym sygnałem jest krótsze menu po włosku, kartka z daniem dnia i sporo lokalnych gości około 13:00.
W Mediolanie większość dobrych lokali ma wyraźne rozdzielenie godzin: lunch 12:30–14:30, potem przerwa i znów otwarcie na kolację od 19:30. Ciągłe serwowanie „wszystkiego o każdej porze” zwykle oznacza jedzenie bez charakteru.
Klasyczna kuchnia mediolańska: co naprawdę warto zamówić
Risotto alla milanese i ossobuco
Najbardziej mediolański z mediolańskich zestawów to risotto alla milanese i ossobuco. To nie „kolejne risotto z warzywami”, tylko kremowy ryż na bazie bulionu, masła i szpiku, doprawiony szafranem, który nadaje mu charakterystyczny, złoty kolor. Dobre risotto w Mediolanie jest al dente, nie rozsypuje się, ale też nie stoi na talerzu jak suchy kopiec.
Ossobuco to plastry cielęcej goleni duszone w warzywach i białym winie, z kością w środku i szpikiem do wydłubania łyżeczką. Bardziej tradycyjnie podaje się je obok risotto, niż wymieszane razem. Kiedy w karcie pojawia się ten zestaw, zwykle oznacza to, że restauracja traktuje lokalną kuchnię poważnie, a nie tylko odhacza obowiązkowe „lasagne i pizza”.
W mniej turystycznych dzielnicach (Porta Romana, Isola, okolice Corso Sempione) w porze lunchu łatwiej trafić na risotto dnia w rozsądnej cenie, często w formie pranzo di lavoro (zestaw lunchowy).
Cotoletta alla milanese i inne dania z mięsa
Cotoletta alla milanese to coś więcej niż „schabowy po włosku”. Klasycznie robi się ją z cielęciny, smażonej na maśle klarowanym, często w wersji „orecchia d’elefante” – bardzo cienki, ogromny kotlet, który wystaje poza talerz. Panierka ma być chrupiąca, ale nie ociekająca tłuszczem, a samo danie zwykle podaje się z prostą sałatą lub pieczonymi ziemniakami.
Drugim, mniej znanym, ale bardzo lombardzkim daniem jest cassoeula – długo duszona kapusta z mniej szlachetnymi elementami wieprzowiny. To typowe danie zimowe, dość ciężkie, ale dobrze pokazuje, że kuchnia Mediolanu ma też wiejski, prosty wymiar, daleki od wizerunku „miasta garniturowców”.
Co na szybko? Street food i codzienne przekąski
W Mediolanie „coś na szybko” nie musi oznaczać przypadkowej kanapki z turystycznego baru. Warto wiedzieć, czego szukać w piekarniach i małych lokalach, które mieszkańcy traktują jak naturalny punkt dnia.
- Panzerotti – smażone lub pieczone pierogi z ciasta podobnego do pizzowego, nadziewane mozzarellą i pomidorami (czasem innymi dodatkami). Klasyką jest Luini niedaleko Duomo, ale podobne przekąski można znaleźć w wielu piekarniach.
- Focaccia – choć kojarzona z Ligurią, w Mediolanie jest wszechobecna. Dobre piekarnie sprzedają ją na wagę, z prostymi dodatkami: rozmaryn, oliwki, cebula, pomidorki.
- Tramezzini – kanapki z białego pieczywa tostowego, bez skórki, z bogatym nadzieniem (tuńczyk z majonezem, jajko, warzywa). Sprawdzają się jako szybka przekąska do kawy lub na późne śniadanie.
- Pizza al taglio – pizza na kawałki, sprzedawana na wagę. Szukać raczej lokali, gdzie blachy znikają i są wymieniane na świeże, niż takich z jedną, odgrzewaną pizzą przez pół dnia.
Dobre punkty streetfoodowe często mają bardzo prosty wystrój, krótki wybór i stałą rotację klientów w porze lunchu. To zwykle lepszy wyznacznik jakości niż elegancki taras z widokiem.
Śniadanie po mediolańsku: bar, kawa i coś słodkiego
Włoskie śniadanie w Mediolanie jest szybkie i słodkie. Zamiast długiego siedzenia przy rozbudowanym menu śniadaniowym, większość mieszkańców wpada do baru (czyli kawiarni) na kawę i rogalika.
Klasyczny zestaw to:
- cappuccino – z mlekiem, raczej pite tylko rano;
- cornetto / brioche – rogalik, czasem nadziewany kremem, dżemem, czekoladą lub pozostawiony „vuoto” (pusty).
Kawa przy barze (na stojąco) jest zwykle tańsza niż przy stoliku. Wiele miejscówek ma dwa cenniki: „al banco” i „al tavolo”. W okolicach biurowych (np. Porta Garibaldi) między 8:00 a 9:30 bary są pełne ludzi, którzy w biegu zaliczają swój rytuał.
W Mediolanie godne uwagi są także pasticcerie – cukiernie, w których do kawy można dobrać małe, dopracowane wypieki. To dobry sposób, by spróbować lokalnych specjałów, jak np. panettone poza okresem świątecznym (w wersji mini).
Aperitivo – najprzyjemniejsza część dnia
Na czym polega mediolańskie aperitivo
Aperitivo to instytucja, którą Mediolan traktuje bardzo serio. W godzinach mniej więcej 18:30–20:30 wiele barów oferuje napój (koktajl, wino) w cenie, która obejmuje także przekąski – od małych talerzyków z oliwkami po całkiem solidny bufet.
W bardziej tradycyjnej wersji aperitivo to po prostu kieliszek Spritz, Negroni czy wina z kilkoma prostymi dodatkami. Są jednak dzielnice (Navigli, Porta Venezia), gdzie bufety z jedzeniem bywają bardzo rozbudowane. Należy mieć świadomość, że im więcej jedzenia „w cenie drinka”, tym zazwyczaj niższa jego jakość – nie zawsze, ale często.
Co zamówić do picia i jedzenia
Mediolan ma swoje ulubione klasyki:
- Negroni – campari, gin, czerwony wermut; mocny, wytrawny koktajl;
- Negroni Sbagliato – „pomyłkowe” Negroni z prosecco zamiast ginu, lżejsze i bardziej bąbelkowe;
- Campari Soda lub Aperol Spritz – dla fanów gorzko-słodkich smaków;
- wino – często lokalne z Lombardii: Franciacorta, Oltrepò Pavese, Valtellina.
Przekąski w ramach aperitivo to najczęściej oliwki, chipsy, małe kanapki, miniporcje makaronu, sałatek, czasem kawałki pizzy czy focaccii. Warto obserwować, jak jedzą miejscowi – spokojne podejście, jedna lub dwie dokładki, bez robienia z bufetu „all you can eat za wszelką cenę” zdecydowanie lepiej wpisuje się w lokalny klimat.
Słodki Mediolan: desery, gelato i kawa po posiłku
Mediolan ma swoje kultowe słodkości, ale też dobrze przyjmuje klasyczne włoskie desery z innych regionów. Kelnerzy często proponują:
- tiramisù – w niezliczonych wariantach, od klasycznego po pistacjowe czy z limoncello;
- panna cotta – prosta, ale w dobrym wydaniu bardzo satysfakcjonująca;
- torta della nonna – kruche ciasto z kremem i pine nuts, bardziej toskańskie, ale w Mediolanie też obecne;
- panettone – w okresie świątecznym wszechobecny, ale w dobrych cukierniach bywa dostępny w miniwersjach także później.
Po posiłku podaje się raczej espresso (caffè), czasem caffè macchiato. Zamawianie cappuccino po obiedzie lub kolacji jest możliwe, ale budzi uśmiechy – dla Włochów mleko po posiłku to kulinarny zgrzyt.
Jedno z najbardziej niedocenianych doświadczeń w Mediolanie to wstąpienie do lodziarni po 22:00. Kolejka rodzin z dziećmi i grup znajomych po gelato późnym wieczorem pokazuje, jak bardzo słodkości są tu elementem życia społecznego.
Praktyczne wskazówki: kiedy, gdzie i jak zamawiać
W Mediolanie łatwo zjeść dobrze, jeśli uwzględni się kilka prostych zasad. Po pierwsze – godziny. Większość kuchni nie działa między 15:00 a 19:00. W tym czasie funkcjonują bary, kawiarnie i gelaterie, ale pełnych dań nie zawsze można się spodziewać.
Po drugie – coperto i serwis. Wiele restauracji dolicza opłatę za nakrycie (coperto), czasem także serwis, zwłaszcza w bardzo turystycznych miejscach. Informacja o tym powinna być na karcie. Nie jest to „oszustwo”, tylko normalna praktyka, choć w ścisłym centrum stawki bywają przesadzone.
Po trzecie – menu dnia. W porze lunchu opłaca się szukać lokali, które oferują piatto del giorno albo menu fisso. Zazwyczaj są to 2–3 dania do wyboru, w sensownej cenie, często przygotowywane bardziej „dla siebie”, niż pod wymagania turystów.
Po czwarte – rezerwacje. W popularniejszych dzielnicach i w piątki/soboty bez rezerwacji może być trudno o stolik po 20:00. Dotyczy to zwłaszcza małych, rodzinnych trattorii i modnych wine barów.
Jak połączyć jedzenie z poznawaniem miasta
W Mediolanie łatwo ułożyć dzień tak, by jedzenie było częścią zwiedzania, a nie dodatkiem. Po porannym spacerze wokół Duomo i Galerii Vittorio Emanuele II naturalnym wyborem jest kawa i cornetto w jednej z bocznych uliczek, z dala od najbardziej obleganych tarasów. W południe, po wizycie w Castello Sforzesco czy parku Sempione, dobrym kierunkiem są okoliczne trattorie z risotto lub cotolettą.
Popołudnie można spędzić w dzielnicach takich jak Brera czy Isola, łącząc małe sklepy, galerie i kawiarnie z krótkimi przerwami na espresso lub małe co nieco w piekarni. Wieczorem warto przenieść się w stronę Navigli lub Porta Venezia na aperitivo, a potem – jeśli są jeszcze siły – na spokojną kolację z lokalnym winem.
Skupienie się na typowo mediolańskich daniach – risotto alla milanese, ossobuco, cotoletta, panzerotti i aperitivo – pozwala zobaczyć miasto z perspektywy mieszkańców, a nie tylko kolejnego punktu na mapie włoskich „must see”. I o to w tej kulinarnej wycieczce głównie chodzi.
