Miasta w Danii – które warto odwiedzić?

Na pierwszy rzut oka wybór miasta w Danii wydaje się prosty: Kopenhaga i „reszta”. Po chwili okazuje się jednak, że „reszta” jest tu znacznie ciekawsza, niż można się spodziewać – z własnym klimatem, tempem życia i zupełnie innymi widokami niż kolorowe kamienice ze zdjęć na Instagramie. Warto od razu założyć, że podróż po Danii nie kończy się na stolicy, a najlepiej traktować ją jak mozaikę kilku miast, które razem pokazują prawdziwe oblicze kraju. Poniżej zestawiono miejsca, które realnie warto wpisać na plan wyjazdu – z naciskiem na to, co konkretnego można tam zobaczyć i poczuć, a nie tylko odhaczyć z listy.

Kopenhaga – nie tylko Nyhavn i Mała Syrenka

Kopenhaga jest oczywistym punktem startowym, ale dopiero odejście od najbardziej znanych widokówek pokazuje, jak bardzo zróżnicowane jest to miasto. Zamiast ograniczać się do zdjęcia przy Nyhavn i rzutu oka na Małą Syrenkę, warto poświęcić czas na kilka zupełnie różnych dzielnic.

Kopenhaga poza pocztówką

Dla wielu osób prawdziwym zaskoczeniem jest Nørrebro – dzielnica pełna małych kawiarni, second-handów, street artu i kuchni z całego świata. Daleko jej do „sterylnych” skojarzeń z krajami skandynawskimi. Spacer wzdłuż ulicy Jægersborggade to dobry sposób, by poczuć, jak żyje się tu na co dzień – bez wielkich atrakcji, za to z masą drobnych, lokalnych detali.

Z kolei Vesterbro, kiedyś robotnicza, dziś jest jednym z ciekawszych miejsc na wieczorne wyjście. Stare kamienice, odnowione hale, bary w dawnych magazynach, a do tego spokojniejsze boczne uliczki, na których czas płynie inaczej niż przy głównych arteriach.

Jeśli celem są bardziej „wzorcowe” widoki duńskiej architektury i nowoczesnego urbanizmu, obowiązkowo warto zajrzeć do dzielnicy Ørestad. To dobre miejsce, by zobaczyć, jak w praktyce wygląda słynne duńskie podejście do przestrzeni wspólnych – budynki SMAKJĄ nowoczesnością, ale wciąż są nastawione na ludzi, nie na samochody.

Dla równowagi przyda się Christianshavn – kanały, łodzie mieszkalne, a obok Kontrowersyjna Christiania z jej alternatywną atmosferą. Nie każdemu to miejsce się spodoba, ale niewątpliwie robi wrażenie i mocno odbiega od „grzecznej” wersji miasta.

W Kopenhadze aż około 50% mieszkańców dojeżdża do pracy rowerem – nic dziwnego, że miasto z perspektywy dwóch kółek odkrywa się zupełnie inaczej niż z okna autobusu.

Aarhus – młodsza, spokojniejsza siostra stolicy

Aarhus często nazywa się „drugą stolicą” Danii i nie jest to przesadą. Miasto jest młode duchem – duża liczba studentów sprawia, że wieczorami naprawdę coś się dzieje, ale jednocześnie nie ma tu chaosu dużej metropolii.

Miasto sztuki i starego miasta, które nie jest „starówką”

Obowiązkowym punktem jest muzeum sztuki ARoS Aarhus Kunstmuseum z charakterystycznym kolorowym „pierścieniem” na dachu (Your Rainbow Panorama). Widok na miasto przez kolorowe tafle szkła sam w sobie jest atrakcją, nawet jeśli sztuka współczesna na co dzień nie jest wielką pasją.

Warto też poświęcić czas na Den Gamle By – skansen-miasteczko, które odtwarza duńskie miasta z różnych epok. To nie jest typowa „starówka” z deptakiem i restauracjami pod turystów, tylko żywe muzeum z rekonstrukcjami wnętrz, sklepów i warsztatów. Dobrze pokazuje, jak wyglądała codzienność, a nie tylko reprezentacyjne fasady.

Centrum Aarhus przy rzece Åboulevarden to z kolei idealne miejsce na wieczorny spacer – restauracje i bary nad wodą, życie toczące się głównie na zewnątrz, gdy tylko pogoda na to pozwala. Mimo popularności, nadal panuje tu bardziej swobodna atmosfera niż w zatłoczonych częściach Kopenhagi.

Na obrzeżach warto zwrócić uwagę na nowoczesny port z budynkami takimi jak Isbjerget (Iceberg). To przykład, jak Dania łączy architekturę z przestrzenią nad wodą – bez odcinania miasta od morza.

Odense – wizyta u Hansa Christiana Andersena

Odense kojarzy się głównie z Andersenem i nic w tym złego – miasto bardzo umiejętnie wykorzystuje ten motyw, ale nie sprowadza się tylko do pomnika i kilku tablic.

Nowe Muzeum Hansa Christiana Andersena to miejsce zaprojektowane tak, by wejść „do środka” baśni – dużo tu światła, instalacji, mniej klasycznych gablot. Nawet osoby nieprzekonane do muzeów zazwyczaj wychodzą stąd z poczuciem dobrze spędzonego czasu.

Stare miasto z kolorowymi domkami, brukowanymi uliczkami i spokojnym rytmem szczególnie dobrze sprawdza się na wolniejszy dzień w podróży. Odense nie jest duże, więc wygodnie zwiedza się je pieszo lub rowerem, bez konieczności korzystania z komunikacji miejskiej.

Odense to trzecie co do wielkości miasto Danii, a jednocześnie jedno z najbardziej „kameralnych” w odczuciu. Idealne, jeśli celem jest spokojniejszy przystanek między większymi ośrodkami.

Aalborg – przemysł, który zmienił się w kulturę

Aalborg przez lata kojarzony był głównie z przemysłem i portem. Dzisiaj to jedno z ciekawszych miejsc, jeśli interesuje modernizacja miast i to, jak dawne tereny fabryczne można zamienić w przestrzeń dla mieszkańców.

Dobrym przykładem jest Aalborg Havnefront – nabrzeże, gdzie magazyny i hale zastąpiono muzeami, restauracjami i terenami spacerowymi. Znajduje się tu m.in. Utzon Center, związany z architektem opery w Sydney, co samo w sobie jest już sporą ciekawostką.

Miasto jest też znane z bardzo bogatej sceny street artu – murale można znaleźć na wielu budynkach, często w dość zaskakujących miejscach. Spacer śladami sztuki ulicznej pozwala odkryć Aalborg z innej, mniej „przewodnikowej” strony.

Roskilde – nie tylko festiwal muzyczny

Roskilde większości osób kojarzy się z wielkim festiwalem muzycznym, ale poza tym jednym tygodniem w roku miasto żyje własnym, spokojnym rytmem. W praktyce to jedno z najciekawszych miejsc w Danii dla osób zainteresowanych historią.

Najważniejszym punktem jest katedra w Roskilde, wpisana na listę UNESCO. To miejsce pochówku duńskich monarchów od wieków, a jednocześnie bardzo charakterystyczny przykład północnogotyckiej architektury ceglanej. Wewnątrz można zobaczyć rozwój stylów i detali na przestrzeni kilkuset lat.

Druga strona miasta to Muzeum Łodzi Wikingów. Nie jest to „podręcznikowa” ekspozycja – są tu prawdziwe, wydobyte z fiordu łodzie, rekonstrukcje, a nawet możliwość wypłynięcia na wodę tradycyjną jednostką (w sezonie). Całość sprawia, że temat wikingów przestaje być jedynie legendą i serialem, a staje się czymś realnym.

  • katedra – dla miłośników historii i architektury,
  • muzeum łodzi – dla zainteresowanych wikingami i żywą historią,
  • spokojne centrum – na krótki przystanek w drodze między Kopenhagą a dalszą częścią kraju.

Ribe – najstarsze miasto Danii z prawdziwą atmosferą

Ribe reklamuje się jako najstarsze miasto Danii i w tym wypadku nie jest to pusty slogan. Już sam układ ulic i niska zabudowa dają wrażenie przeniesienia się w czasie.

Centrum z wąskimi uliczkami, krzywymi domami szachulcowymi i brukiem szczególnie dobrze prezentuje się wieczorem, gdy ruch samochodowy maleje, a światło robi swoje. Warto wejść na wieżę katedry – widok na dachy miasta i okoliczne tereny przy dobrej pogodzie robi duże wrażenie, mimo że nie ma tu drapaczy chmur ani spektakularnych budynków.

Ribe to świetna baza wypadowa, jeśli celem jest Park Narodowy Morza Wattowego i obserwacja ptaków czy zjawiska „czarnego słońca” (masowe przeloty szpaków).

To miasto bardziej do powolnego spaceru i chłonięcia atmosfery niż do „zaliczania” atrakcji. Dobrze sprawdza się jako kontrast dla większych, nowocześniejszych ośrodków.

Helsingør – między zamkiem a Szwecją

Helsingør leży nad wąską cieśniną, naprzeciwko szwedzkiego Helsingborga. Z jednej strony daje to ciekawy widok – dwa miasta, dwa kraje, kilkanaście minut przeprawy promem. Z drugiej, to tutaj znajduje się zamek Kronborg, znany z „Hamleta”.

Sam zamek to nie tylko literackie skojarzenia, ale także bardzo dobrze zachowana twierdza w strategicznym miejscu. Można swobodnie spacerować po murach, bastionach i dziedzińcach, oglądając, jak wyglądała obrona cieśniny, przez którą przepływały statki z całej Europy.

Samo miasto ma przyjemne, kompaktowe centrum z typowo duńską zabudową, kawiarniami i widokami na port. Dodatkowym plusem jest bliskość Kopenhagi – można połączyć oba miejsca w jeden dzień lub zrobić z Helsingør osobny, spokojniejszy przystanek.

Skagen – tam, gdzie spotykają się dwa morza

Na samym północnym krańcu Jutlandii leży Skagen – miasteczko, które długo przyciągało artystów, a dziś przyciąga także turystów szukających nietypowych krajobrazów. Najsłynniejsze miejsce to Grenen, czyli piaszczysty cypel, gdzie stykają się wody dwóch mórz – Bałtyku i Północnego.

Widok fal „zderzających się” pod innym kątem robi spore wrażenie, zwłaszcza przy wyraźnym wietrze. Do tego charakterystyczne żółte domy z czerwonymi dachami, miękkie światło i szerokie plaże sprawiają, że miejsce ma bardzo specyficzny nastrój – inny niż reszta Danii.

  • Grenen – punkt styku dwóch mórz,
  • muzea Skagen z malarstwem tamtejszej kolonii artystów,
  • wydmy i szerokie plaże – idealne na dłuższe spacery.

Jak mądrze ułożyć trasę po duńskich miastach

Patrząc na mapę, łatwo wpaść w pułapkę „zaliczenia” jak największej liczby punktów. W praktyce lepiej wybrać 3–4 miasta i dać sobie trochę oddechu na spokojne spacery i spontaniczne odkrycia.

  • na pierwszy wyjazd: Kopenhaga + Roskilde + Helsingør,
  • na dłuższy objazd: Kopenhaga – Odense – Aarhus – Aalborg – Skagen,
  • dla miłośników historii: Ribe – Roskilde – Odense – Aarhus (Den Gamle By).

Dania nie jest duża, ale dzięki gęstej sieci pociągów i wygodnym połączeniom, przemieszczanie się między miastami jest proste. Warto jednak pamiętać, że siła duńskich miast leży w ich atmosferze, a tej nie da się poczuć w biegu między jednym „must see” a drugim.