Najpierw słychać szum fal i charakterystyczne „pisk” mew, potem czuć słony zapach oceanu zmieszany z aromatem grillowanych ryb i mojo – sosu z czosnkiem, kolendrą i papryką. Na promenadzie w Las Palmas de Gran Canaria ktoś ćwiczy salsę, w bocznej uliczce w Santa Cruz de Tenerife barista nalewa gęstą barraquito, a z otwartego okna dobiega muzyka z lat 80. Wyspy Kanaryjskie nie są „tylko plażą”: to miks Afryki, Hiszpanii i Atlantyku, który najlepiej poznaje się, łącząc trekking po wulkanach z kolacją w lokalnym „guachinche”, a dzień na plaży z wizytą w kolonialnym miasteczku. Ten przewodnik ma uporządkować obraz archipelagu i podpowiedzieć, jak sensownie zaplanować wyjazd, na którą wyspę polecieć, co zobaczyć i ile to realnie kosztuje.
Legenda (kliknij aby pokazać/ukryć):
Wyspy Kanaryjskie – jak ogarnąć cały archipelag
Archipelag leży bliżej Afryki niż Europy – zaledwie około 100 km od wybrzeża Maroka, ale administracyjnie to Hiszpania. W praktyce to siedem głównych wysp (i kilka mniejszych), które różnią się bardziej niż wydaje się na pierwszy rzut oka.
Główne wyspy to: Tenerife, Gran Canaria, Lanzarote, Fuerteventura, La Palma, La Gomera i El Hierro. Bezpośrednie loty z Polski zazwyczaj lądują na pierwszych czterech. Między wyspami kursują promy (głównie firmy Fred. Olsen i Naviera Armas) oraz samoloty linii Binter Canarias i Canaryfly.
Odległości są mniejsze, niż sugeruje mapa: prom z Tenerife na Gran Canarię płynie około 1,5–2,5 godziny, z Lanzarote na Fuerteventurę jeszcze krócej – około 30–35 minut. To zachęca, by łączyć wyspy, ale na pierwszy wyjazd lepiej skupić się na jednej, maksymalnie dwóch – inaczej urlop zamienia się w logistyczną układankę.
Na pierwszy kontakt z Kanarami najbardziej uniwersalne są: Tenerife (góry + plaże + miasta) i Gran Canaria. Lanzarote i Fuerteventura są świetne, gdy priorytetem są plaże, wiatr i bardziej surowe krajobrazy.
Główne wyspy i miasta: gdzie warto mieć bazę
Tenerife – mały kontynent w pigułce
Tenerife to miejsce, gdzie jednego dnia można iść w kurtce po śniegu pod szczytem Teide, a kilka godzin później siedzieć w t-shircie na plaży. Wyspa ma 80 km długości, więc z północy na południe jedzie się około 1–1,5 godziny.
Najpopularniejsze bazy:
- Costa Adeje, Los Cristianos, Playa de las Américas – południe, więcej słońca, plaże, hotele, dobra baza „bezstresowa”.
- Puerto de la Cruz – północ, bardziej lokalny klimat, blisko do zielonej doliny La Orotava i do Parque Rural de Anaga.
- La Laguna (San Cristóbal de La Laguna) – kolonialne centrum, klimatyczne kamienice, życie studenckie, dobra baza dla osób, które wolą miasto niż resort.
Santa Cruz de Tenerife to administracyjna stolica wyspy i świetne miejsce na jednodniowy wypad: deptak, targ Mercado de Nuestra Señora de África, park García Sanabria. Na dłuższy pobyt lepiej jednak wybrać wspomniane wyżej miejsca.
Gran Canaria – od wydm po zielone wąwozy
Gran Canaria ma opinię „wyspy wszystkiego po trochu”. Na południu dominują plaże i kurorty, w centrum – góry i wąwozy, na północy – miasto i fale rozbijające się o promenadę.
- Las Palmas de Gran Canaria – duże, żywe miasto z plażą Las Canteras, dzielnicą kolonialną Vegueta i dobrym jedzeniem. Świetne dla osób łączących plażę z miejskim klimatem.
- Maspalomas / Playa del Inglés – południe, blisko wydm Dunas de Maspalomas, dużo hoteli, imprez, centrów handlowych.
- Puerto de Mogán – spokojniejsze miasteczko z mariną, białymi domkami i kwiatami; przyjemna baza dla rodzin.
Wnętrze wyspy z miejscowościami Tejeda, Teror czy punktem widokowym przy Roque Nublo zdecydowanie warto wpleść w plan – to inne oblicze wyspy niż hotelowe promenady.
Lanzarote – wulkaniczny minimalizm
Lanzarote to najbardziej „artystyczna” z wysp, głównie dzięki wizji Césara Manrique który połączył architekturę z lawą, jaskiniami i oceanem. Dominuje ciemna, wulkaniczna ziemia i białe domy – zero wizualnego chaosu.
Główne bazy noclegowe:
- Costa Teguise – dobra dla rodzin, blisko do stolicy Arrecife.
- Puerto del Carmen – najwięcej barów, restauracji i wieczornego życia.
- Playa Blanca – spokojniej, blisko prom do Fuerteventury i malownicze plaże Papagayo.
Fuerteventura – wiatr, piasek i fale
Fuerteventura to raj dla surferów, kitesurferów i ludzi, którzy lubią szerokie, puste plaże bardziej niż miejskie atrakcje. Krajobraz jest surowy, pustynny, wiatr potrafi być bardzo konkretny – ale właśnie w tym tkwi jej urok.
Najpopularniejsze miejsca:
- Corralejo – północ, blisko wydmy Parque Natural de las Dunas de Corralejo, widok na Lobos i Lanzarote.
- Caleta de Fuste – bardziej centralnie, dobra baza wypadowa po wyspie.
- Morro Jable / Jandía – południe, długie plaże, spokojnie, często wybierane przez rodziny.
Mniejsze wyspy: La Palma, La Gomera, El Hierro
La Palma (La Isla Bonita) – świetna do trekkingu: Caldera de Taburiente, gwiaździste niebo (Rezerwat Biosfery UNESCO), plantacje bananów. Po erupcji wulkanu w 2021 część dróg i szlaków zmieniła się, ale turystyka działa, a krajobrazy są jeszcze bardziej „księżycowe”.
La Gomera – od Los Cristianos na Tenerife to zaledwie około 50 minut promem. Górzysta, zielona, z laurisylvą w Parque Nacional de Garajonay. Rewelacyjna na tygodniowy „detoks” od zgiełku.
El Hierro – najmniejsza i najspokojniejsza. Idealna dla nurków i osób, które naprawdę chcą odciąć się od tematu „atrakcje masowe”. Trzeba dolatuwać małymi samolotami lub płynąć promem.
Plan minimum na tydzień: 7 dni na jednej wyspie. Plan ambitny, ale wciąż sensowny: 10–14 dni na dwóch wyspach, połączonych promem lub lotem wewnętrznym.
Krajobrazy, wulkany i szlaki – kiedy słońce to dopiero początek
Wyspy Kanaryjskie są wulkaniczne, więc zamiast klasycznego „śródziemnomorskiego” krajobrazu dominują kraterowe doliny, pola lawy i strome klify. To raj dla osób lubiących chodzić po górach – od lekkich spacerów po konkretne trekkingi.
Na Tenerife król jest jeden: Teide (Pico del Teide), najwyższy szczyt Hiszpanii – 3718 m n.p.m.. Można wjechać kolejką Teleférico del Teide (bilety trzeba rezerwować z wyprzedzeniem) albo wejść na piechotę. Na sam wierzchołek potrzebne jest darmowe, ale konieczne do zarezerwowania pozwolenie z parku narodowego.
Na północnym wschodzie wyspy leży Parque Rural de Anaga – z zielonymi, mglistymi lasami i wąskimi drogami wijącymi się nad klifami. To świetne miejsce na 2–3 krótsze szlaki widokowe i wizytę w małych wioskach jak Taganana.
Lanzarote oferuje spektakularny Parque Nacional de Timanfaya – ciemne pola lawy wyglądające jak inna planeta. Wjazd odbywa się własnym autem do punktu wjazdowego, a dalej obowiązkowy jest objazd autokarem po parku. Do tego jaskinie Cueva de los Verdes i Jameos del Agua – połączenie natury i sztuki Manrique.
Na Gran Canarii warto celować w okolice Roque Nublo – łatwo dostępny szlak, który kończy się przy charakterystycznej skale z szeroką panoramą wyspy. Miejscowości Tejeda i Artenara oferują dużo punktów widokowych, a droga do nich to jazda zakręt za zakrętem przez zielone wąwozy.
La Palma to zupełnie inny poziom trekkingu: Ruta de los Volcanes, zejście do krateru Caldera de Taburiente, trasy przez lasy laurowe i sosnowe. Dla wielu piechurów to najlepsza wyspa archipelagu.
Na wędrówki w wyższych partiach (np. okolice Teide, centralna Gran Canaria, szlaki na La Palmie) potrzebna jest bluza i wiatrówka – nawet gdy na plaży jest ponad 25°C, na wysokości powyżej 2000 m temperatura potrafi spaść poniżej 10°C, a wiatr robi swoje.
Plaże: złoty piasek, czarny piasek i wiatr
Plaże na Kanarach są bardzo różne – od ciemnych, wulkanicznych zatoczek po szerokie pasy złotego piasku nawianego z Sahary. Warto wiedzieć, czego się spodziewać na konkretnej wyspie.
Na Tenerife większość naturalnych plaż ma ciemny piasek lub żwir, ale są też sztucznie usypane, jasne plaże jak Playa de las Teresitas pod Santa Cruz. Na południu popularne są Playa del Duque, Playa Fañabé, Playa de las Vistas – dobrze zagospodarowane, z prysznicami i promenadą.
Gran Canaria wyróżnia się wydmami Dunas de Maspalomas – szeroka plaża, która miejscami przechodzi w coś na kształt mini-pustyni. Na zachodzie alejka przy Playa de Mogán daje bardziej kameralny klimat. W Las Palmas miejska plaża Las Canteras jest świetna do pływania i spacerów, zwłaszcza wieczorem.
Na Fuerteventurze i Lanzarote plaże to osobny temat. Fuerteventura ma dziesiątki kilometrów piasku: Sotavento, Cofete, okolice Corralejo. Wiatr jest tu normalnym elementem dnia – dobra kurtka przeciwwiatrowa bywa przydatna nawet w ciepłych miesiącach.
Na Lanzarote warto zaplanować dzień na plażach Papagayo na południu (małe zatoczki, turkusowa woda) oraz wizytę na wysepce La Graciosa (rejs z Órzola), gdzie piasek, cisza i brak asfaltu robią wrażenie.
Ocean Atlantycki nawet latem potrafi być chłodny – temperatura wody zwykle oscyluje wokół 19–23°C. Fale bywają silne, a prądy zdradliwe – warto patrzeć na flagi bezpieczeństwa na plażach i nie lekceważyć zakazu kąpieli.
Zabytki i atrakcje stworzone przez człowieka
Historia Wysp Kanaryjskich zaczyna się od ludów Guanczów, a potem przez stulecia wyspy były przystankiem na trasie do obu Ameryk. Ślady tego widać w miastach i miasteczkach.
Na Gran Canarii dzielnica Vegueta w Las Palmas to kamienice z drewnianymi balkonami, katedra Santa Ana i muzeum Casa de Colón (dom Kolumba, choć faktycznie trudno udowodnić, że tam mieszkał – ale ekspozycja jest ciekawa).
La Laguna na Tenerife to świetnie zachowane miasto kolonialne, wpisane na listę UNESCO. Kolorowe fasady, wewnętrzne patia z roślinami, spokojny rytm. To tam najlepiej widać, jak wyglądały kanaryjskie miasta, zanim turystyka wzięła górę.
Na Lanzarote większość ciekawych „atrakcji” to dzieła lub projekty związane z Césarem Manrique: oprócz Jameos del Agua i Cueva de los Verdes warto zobaczyć Mirador del Río (widok na La Graciosę) oraz jego dawny dom – dziś Fundación César Manrique – wtopiony w zastygłą lawę.
Lokalne muzea etnograficzne, jak te na La Palmie czy w mniejszych miasteczkach Gran Canarii, pomagają zrozumieć, że przed pojawieniem się masowej turystyki życie opierało się tu na rolnictwie, rybołówstwie i trudnych warunkach klimatycznych.
Gastronomia kanaryjska: co naprawdę warto zjeść
Kuchnia na Wyspach Kanaryjskich jest prosta, ale pełna charakteru – dużo ziemniaków, ryb, koziny, sera i lokalnych sosów. To nie jest fine dining, tylko solidne, często wiejskie jedzenie oparte na produktach.
Najbardziej charakterystyczne dania i produkty:
- Papas arrugadas – małe ziemniaki gotowane w bardzo słonej wodzie, podawane w łupinach z sosami mojo rojo (ostrzejszy, z papryką) i mojo verde (łagodniejszy, z kolendrą/pietruszką).
- Gofio – prażona mąka zbożowa (z kukurydzy, pszenicy), dodawana do zup, mleka, deserów. Ma lekko orzechowy smak.
- Queso de cabra – kozi ser, często wędzony. Świetny na przystawkę z miodem lub konfiturą z kaktusa.
- Pulpo a la plancha / pulpo a la gallega – ośmiornica, podawana z ziemniakami, oliwą, papryką.
- Ropa vieja – gęsty gulasz z ciecierzycą i mięsem (często wołowina lub kurczak), przypominający trochę „mięso z wczoraj” przerobione na nowe danie.
- Sancocho canario – tradycyjna rybna potrawa wielkanocna, sycąca i konkretna.
Do tego lokalne słodkości jak bienmesabe (masa migdałowa z cukrem i żółtkami) i napoje: miodowy rum ron miel (dobry jako mały digestif po kolacji) oraz wina, zwłaszcza z Lanzarote (okolice La Geria), gdzie winorośl wyrasta z czarnej lawy osłonięta kamiennymi murkami.
Ceny (2025, wartości orientacyjne):
- Obiad w lokalnej knajpce (menu dnia, menú del día): około 12–15 € za przystawkę, danie główne, deser i napój.
- Danie z rybą/owocami morza w nadmorskiej restauracji: około 15–22 €.
- Kawa cortado lub café con leche: około 1,5–2,5 €.
- Lokalne piwo Dorada, Tropical: w barze zazwyczaj 2–3 €.
Warto szukać małych lokali określanych jako guachinche (głównie na Tenerife) – to miejsca, gdzie właściciele podają własne wino i proste domowe jedzenie. Menu bywa zapisane na kartce przy barze, a ceny często są zauważalnie niższe niż w „podturystowanych” restauracjach.
Lokalne tradycje, fiesty i codzienne życie
Rytm dnia na Kanarach jest bardziej „latynoski” niż europejski. Obiady jada się późno, kolacje często po 21:00, a życie towarzyskie toczy się na ulicy i w barach. W mniejszych miejscowościach w południe wciąż da się odczuć coś na kształt siesty – sklepy potrafią być zamknięte między około 14:00 a 17:00.
Najbardziej znane święto to Karnawał w Santa Cruz de Tenerife – jeden z największych na świecie, organizowany zwykle na przełomie lutego i marca. Kolorowe parady, konkurs na królową karnawału, muzyka do późnej nocy. Podobne, choć mniejsze obchody odbywają się też w Las Palmas.
W wielu miejscowościach odbywają się romerías – procesje połączone ze świętowaniem, muzyką, tradycyjnymi strojami i jedzeniem. To okazja, żeby zobaczyć mieszkańców w mniej „turystycznym” wydaniu.
Día de Canarias (Dzień Wysp Kanaryjskich) przypada 30 maja – wtedy organizowane są pokazy tańców ludowych, koncerty, jarmarki z lokalną kuchnią. Jeśli urlop wypada w tym okresie, warto sprawdzić lokalny kalendarz wydarzeń.
Praktycznie: kiedy jechać, ile dni, transport i budżet
Klimat jest łagodny przez cały rok, ale to nie znaczy, że „zawsze tak samo”. Wiatry, prądy i położenie sprawiają, że wyspy różnią się pogodą między sobą – i między północą a południem tej samej wyspy.
Najlepszy czas w skrócie:
- Listopad–marzec – idealnie na „ucieczkę z zimy”: 20–24°C w dzień, trochę chłodniej wieczorami. Większe ryzyko chmur i deszczu na północy wysp.
- Kwiecień–czerwiec – mniej turystów, stabilna pogoda, świetny czas na trekking.
- Lipiec–wrzesień – najcieplej, na południu bywa gorąco (powyżej 30°C), szczególnie podczas napływu gorącego, suchego powietrza z Sahary (zjawisko calima).
Ile dni potrzeba?
Na jedną główną wyspę: minimum 7 dni, optymalnie 9–10 dni, jeśli w planie są i plaże, i góry. Przy połączeniu dwóch wysp (np. Tenerife + La Gomera, Lanzarote + Fuerteventura): około 12–14 dni, żeby nie spędzić połowy urlopu na przepakowywaniu się.
Transport na miejscu
Komunikacja publiczna działa całkiem sprawnie, zwłaszcza na Tenerife i Gran Canarii. Autobusy (nazywane tu guagua) dojeżdżają do większości miast, ale w góry i do bardziej odludnych miejsc dojeżdża ich mniej.
- Bilet autobusowy na krótszym odcinku: około 1,5–3 €.
- Karty typu Bono lub aplikacje lokalnych przewoźników obniżają koszt przejazdów.
Wypożyczenie samochodu to jednak największa swoboda. Przy rezerwacji z wyprzedzeniem małe auto można znaleźć od około 25–40 € / dzień (często z pełnym ubezpieczeniem), paliwo jest tańsze niż w Polsce – średnio około 1,2–1,4 € / litr. Na górskich drogach (szczególnie na La Palmie, La Gomerze, w centrum Gran Canarii) trzeba liczyć się z dużą liczbą zakrętów i sporą różnicą wysokości.
Budżet wyjazdu (orientacyjnie, za osobę przy 7-dniowym wyjeździe w 2025):
- Lot z Polski (w zależności od terminu i miasta): około 600–1500 zł za osobę w dwie strony.
- Noclegi w apartamencie/małym hotelu: od około 50–70 € / noc za pokój dwuosobowy w mniej obleganych terminach, więcej w sezonie zimowym.
- Jedzenie (przy mieszanym trybie – trochę gotowania, trochę restauracji): około 25–35 € / dzień na osobę.
- Wynajem auta + paliwo: przy 7 dniach zwykle około 220–320 € całościowo.
Wejścia do parków narodowych są zazwyczaj darmowe (sam Parque Nacional del Teide, Timanfaya itd.), płaci się za konkretne atrakcje – np. wjazd kolejką na Teide czy kompleksy Manrique na Lanzarote. Zestawy biletów (tzw. „bonos”) potrafią obniżyć koszt, jeśli planuje się zwiedzić kilka miejsc jednego dnia.
Jeśli urlop przypada w szczycie sezonu (Święta, Sylwester, ferie zimowe, sierpień), sensownie jest zarezerwować noclegi i auto z wyprzedzeniem 2–3 miesięcy. Na mniej popularne miesiące (maj, czerwiec, październik) wystarczy zwykle 3–4 tygodnie, a wybór jest dużo większy.
Wyspy Kanaryjskie mają opinię „łatwej destynacji” – i słusznie, bo infrastrukturę turystyczną dopracowano tu latami. Różnica między przeciętnym a świetnym wyjazdem to jednak nie wybór „najlepszego hotelu”, tylko świadoma decyzja, którą wyspę wybrać pod własny styl podróżowania, gdzie mieć bazę i ile czasu przeznaczyć na samo plażowanie, a ile na góry, wulkany i miasteczka. Z tym uporządkowane, reszta – zapach mojo, smak ron miel i szum Atlantyku wieczorem – przychodzi już sama.
