Majorka jest na tyle mała, że da się ją objechać w kilka dni, ale na tyle różnorodna, że łatwo zmarnować wyjazd, jeśli ograniczy się do pierwszej lepszej plaży pod hotelem. Konkretny wybór miejscówek ma ogromny wpływ na to, jak zapamięta się wyspę – czy jako resortowy kurort, czy jako wyspiarską mieszankę surowych gór, zatoczek i starych miasteczek. Dobrze zaplanowana trasa po Majorce pozwala połączyć kilka światów: turkusowe zatoki, kamieniste szlaki Serra de Tramuntana i spokojne, kamienne miasteczka z patio schowanymi przed słońcem. Poniżej zestaw sprawdzonych miejsc i rejonów, które warto włączyć w pierwszy (i kolejny) wyjazd na Majorkę – bez odhaczania atrakcji z folderu, za to z sensowną logiką zwiedzania.
Południowy wschód: zatoczki, które robią cały wyjazd
Południowo-wschodni wycinek Majorki to esencja tego, czego większość osób szuka na wyspie: małe, wcięte w skały zatoki, szmaragdowa woda i niewielkie, czasem wręcz symboliczne kawałki piasku.
Park Mondragó i okolice
Rejon Parc Natural de Mondragó to jedno z tych miejsc, gdzie nie ma słabego wyboru. Na stosunkowo niewielkim obszarze skupionych jest kilka znanych zatok: Cala Mondragó, Platja de s’Amarador i mniejsze, mniej oczywiste zakamarki między nimi. Plaże łączą ścieżki biegnące klifami, więc łatwo zrobić półdniowy spacer zamiast leżeć w jednym miejscu.
W lipcu i sierpniu trzeba się liczyć z tłumem, ale nawet wtedy poranny przyjazd (przed 9:00) pozwala zaparkować w rozsądnej odległości i znaleźć jeszcze trochę przestrzeni. Po sezonie (wrzesień–październik) okolica robi się spokojniejsza, a kolory wody nadal wyglądają jak z katalogu.
Calo des Moro i Cala s’Almunia
Calo des Moro to wizytówka Instagrama i jednocześnie klasyczny przykład zatoki, która cierpi od własnej popularności. Wysokie, wapienne skały, długi, wąski przesmyk turkusowej wody i skromny pasek piasku na końcu – wrażenie jest mocne, o ile uda się tu dotrzeć poza szczytem dnia.
Tuż obok leży Cala s’Almunia – mała, kamienista zatoczka przy starych domkach rybackich. Lepiej nadaje się do skakania ze skał i pływania niż do plażowania, ale klimatem najczęściej przebija słynną sąsiadkę. Dobre miejsce na wieczorne kąpiele, kiedy słońce schodzi między klifami.
Na południowo-wschodnim wybrzeżu odległości między najlepszymi zatoczkami to często 10–20 minut jazdy – rozsądnie jest połączyć 2–3 plaże w jeden dzień zamiast przypisywać cały dzień jednej miejscówce.
Zachodnie wybrzeże i Serra de Tramuntana: góry z widokiem na morze
Zachodnia część Majorki to zupełnie inny świat niż resortowe południe. Serra de Tramuntana, pasmo górskie wpisane na listę UNESCO, ciągnie się wzdłuż wybrzeża i tworzy klimat bardziej przypominający południe kontynentalnej Hiszpanii niż pocztówkową wyspę.
Valldemossa i wypady w góry
Valldemossa to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miasteczek w Tramuntanie. Kamienne domy, donice z zielenią, wąskie uliczki i widok na góry za każdym rogiem. W sezonie bywa tłoczno, ale warto wyjść chociaż dwie ulice wyżej od głównego ciągu – tam robi się ciszej, a klimat bardziej lokalny.
Valldemossa to też dobra baza na krótsze wyjścia w góry. Popularna jest trasa na Puig des Teix albo lżejsze, widokowe ścieżki idące ponad miasteczkiem. Nawet krótki spacer poza zabudowę miasteczka zmienia perspektywę – zamiast kawiarni i sklepów z pamiątkami pojawiają się tarasowe pola oliwek i starych drzew migdałowych.
Deià i Sa Foradada
Deià ma opinię artystycznego, nieco snobistycznego miasteczka, ale trudno odmówić mu urody. Domy przyklejone do zbocza, widok na morze i wąskie ścieżki schodzące do Cala Deià, kamienistej zatoki z kilkoma prostymi knajpkami nad wodą.
Niedaleko znajduje się punkt widokowy Sa Foradada – charakterystyczna skała z „dziurą” wyrwaną przez erozję. Zachód słońca oglądany stąd to klasyk regionu, ale warto przyjechać wcześniej, żeby nie stać w korku serpentyną. Z punktu widokowego prowadzi ścieżka w dół na półwysep, którą spokojnie można potraktować jako popołudniowy spacer.
- Valldemossa – miasteczko + lekkie trekkingi
- Deià – widokowe uliczki i zejście do Cala Deià
- Sa Foradada – zachód słońca nad klifami
- Licze miejsc parkingowych są ograniczone – najlepiej przyjeżdżać wcześnie rano lub późnym popołudniem
Klasyczny „wow-faktor”: Port de Sóller, Sa Calobra i droga MA-2141
Środkowa część zachodniego wybrzeża to region, gdzie góry najbardziej stykają się z morzem, a asfaltowe serpentyny robią niemal tyle samo wrażenia, co same krajobrazy.
Port de Sóller i okolice
Port de Sóller to portowe miasteczko w zatoce w kształcie półksiężyca, otoczone górami. Plaża jest przeciętna, ale całość działa jako świetna baza wypadowa: można połączyć lekkie szlaki piesze (np. do Far de Cap Gros) z przejażdżką zabytkowym tramwajem do samego Sóller w głębi lądu.
Samo Sóller ma ładny plac główny, kilka przyzwoitych kawiarni i klimatyczne boczne uliczki. W okolicy, szczególnie na przełomie wiosny i lata, dominuje zieleń gajów pomarańczowych i cytrynowych.
Sa Calobra i wąwóz Torrent de Pareis
Droga do Sa Calobra to atrakcja sama w sobie. Trasa MA-2141, z charakterystycznym zakrętem w kształcie pętli, jest często pokazywana na zdjęciach z Majorki. W sezonie bywa zatłoczona autobusami, ale przy odrobinie cierpliwości nadal daje sporo frajdy z jazdy.
Na końcu drogi czeka kamienista zatoka Sa Calobra i przejście wydrążonym w skale tunelem do wąwozu Torrent de Pareis. Po deszczach wąwóz potrafi być zamknięty, ale przy normalnych warunkach jest to jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc na wyspie – wysokie skalne ściany, niewielki skrawek plaży i morze wciśnięte między skały.
Kombinacja: Port de Sóller → Sóller → Sa Calobra → powrót przez góry to jedna z najmocniejszych jednodniowych pętli samochodowych na Majorce, łącząca port, miasteczko, serpentyny i spektakularny wąwóz.
Wschód wyspy: jaskinie i spokojniejsze kurorty
Wschodnie wybrzeże Majorki jest łagodniejsze, bardziej „rodzinne”, ale ma kilka miejsc, które spokojnie zasługują na wyprawę.
Największą atrakcją są Coves del Drach w okolicach miejscowości Porto Cristo – rozległy system jaskiń z podziemnym jeziorem, po którym pływają łódki przy akompaniamencie muzyki klasycznej. To bardzo turystyczne, ale jednocześnie dobrze zorganizowane miejsce, które robi spore wrażenie, zwłaszcza jeśli wcześniej nie widziało się podobnych formacji.
Na wschodnim wybrzeżu można także złapać kilka całkiem przyjemnych plaż, jak Cala Agulla czy Cala Mesquida. To dobre opcje dla osób, które chcą piasku, ale wolą uniknąć najbardziej obleganych rejonów południa. Fale bywają tu nieco większe, co jest plusem dla fanów bodyboardu czy po prostu pływania w lekko wzburzonym morzu.
Północ i Cap de Formentor: najbardziej „surowa” Majorka
Północne zakończenie wyspy, z Cap de Formentor na czele, to miejsce, gdzie Majorka pokazuje bardziej surowe oblicze: wysokie klify, mocny wiatr i długie, proste linie horyzontu.
Droga prowadząca na sam cypel jest kręta i w sezonie mocno oblegana, ale punkty widokowe po drodze rekompensują wszystko. Zatrzymanie się przy Mirador Es Colomer to absolutny obowiązek – klif spada tu pionowo w dół, a widok na północne wybrzeże robi ogromne wrażenie, zwłaszcza przy popołudniowym świetle.
W okolicy warto zahaczyć o plaże Platja de Formentor (długie, piaszczyste wybrzeże w otoczeniu lasu piniowego) oraz bardziej półdzikie fragmenty linii brzegowej, do których prowadzą krótkie szlaki piesze. Dla miłośników roweru szosowego ten rejon jest jednym z kultowych odcinków wyspy.
- Cap de Formentor – klify i latarnia morska
- Mirador Es Colomer – punkt widokowy z krótkim dojściem
- Platja de Formentor – plaża otoczona piniami
- Okolica mocno wietrzna – warto mieć warstwę przeciwwiatrową nawet latem przy zachodzie słońca
Palma de Mallorca: coś więcej niż lotnisko
Dla wielu osób Palma jest tylko miejscem przesiadki między samolotem a samochodem, a to spore niedocenienie miasta. Nawet kilka godzin pozwala zobaczyć, że to pełnoprawna, żyjąca stolica, a nie tylko „zaplecze” resortów.
Najważniejszym punktem jest katedra La Seu, dominująca nad portem. Gotycka bryła, widoczna z daleka, z bliska imponuje detalem fasady i wnętrzem. Warto obejść katedrę dookoła, zajrzeć na nadmorskie mury i dopiero potem zanurzyć się w stare miasto z plątaniną uliczek, placów i małych dziedzińców.
Palma daje też szansę na bardziej „miejskie” doświadczenie Majorki – kawiarnie, tapas bary, targi z lokalnymi produktami. Dla osób lubiących architekturę ciekawym dodatkiem jest modernistyczna zabudowa z początku XX wieku, rozsiana wokół centrum.
Jak sensownie połączyć plaże, góry i miasteczka
Przy pierwszym wyjeździe na Majorkę dobrym pomysłem jest podział pobytu na dwa lub trzy „bazowe” rejony, zamiast kurczowego trzymania się jednej miejscowości. Dzięki temu łatwiej połączyć zupełnie różne fragmenty wyspy.
- Baza 1 – okolice Palmy lub południa: szybki dojazd z lotniska, wypady do zatoczek na południowym wschodzie, wieczór lub dwa w samej Palmie.
- Baza 2 – zachód / Serra de Tramuntana: Valldemossa, Deià, Port de Sóller jako punkty wypadowe w góry i na zachodnie wybrzeże.
- Dodatkowe 1–2 dni: północ (Cap de Formentor) albo wschód (jaskinie i plaże), zależnie od preferencji.
Taki układ pozwala w tydzień zobaczyć Majorkę z kilku stron: posiedzieć w małych zatoczkach, przejść się górskim szlakiem z widokiem na morze, poszwendać się po kamiennych uliczkach starych miasteczek i jednak poczuć też klimat stolicy. Bez biegania z listą „must see”, ale też bez żalu, że spędziło się cały wyjazd na jednej, przypadkowo wybranej plaży.
`
