Co zwiedzić w Alicante – przewodnik po najważniejszych atrakcjach

Najlepsze w Alicante jest to, że wielu traktuje je tylko jako lotnisko „gdzieś na Costa Blanca”. A tymczasem między palmowymi alejamii, górami wpadającymi w morze i starymi miasteczkami z niebieskimi kopułami kościołów kryje się region, w którym łatwo połączyć plażowanie, trekking, jedzenie i małe, lokalne odkrycia. To miejsce, gdzie w jeden dzień można zjeść arroz a banda w porcie, a godzinę później patrzeć na klify z punktu widokowego, o którym przewodniki milczą. Ten przewodnik prowadzi po najciekawszych miejscach w okolicach Alicante, z myślą o osobach, które chcą czegoś więcej niż „hotel + plaża” – z konkretnymi przykładami, dystansami i podpowiedzią, gdzie warto poświęcić czas, a co można sobie spokojnie odpuścić.

⏳ Ładowanie punktów na mapie…

Legenda (kliknij aby pokazać/ukryć):

🏛️
Zabytki
⚔️
Zamki i twierdze
📸
Punkty widokowe
🏙️
Miasta
🏘️
Wioski i miasteczka
🛳️
Porty promowe
✈️
Lotniska
🏖️
Najpiękniejsze plaże
🏞️
Parki narodowe
🥾
Szlaki turystyczne

Miasto Alicante – nie tylko lotnisko

Na samo Alicante warto przeznaczyć przynajmniej 1–2 pełne dni. To idealna baza wypadowa, ale też miasto, w którym po prostu przyjemnie się szwendać.

Najważniejszy punkt to Castillo de Santa Bárbara – twierdza górująca nad miastem. Można wjechać windą (wejście od strony plaży Postiguet), ale dużo większą satysfakcję daje wejście pieszo krętymi uliczkami dzielnicy Santa Cruz. Białe domki z niebieskimi okiennicami, donice z geranium, suszące się pranie nad głową – to ta pocztówkowa, „kamienna” Hiszpania. Widok z murów o zachodzie, kiedy port zaczyna migać światłami, jest naprawdę wart lekkiego zmęczenia.

Na Santa Bárbarę najlepiej wybrać się wcześnie rano albo tuż przed zachodem. W południe w lecie jest tam jak w piekarniku, a cienia jest śladowa ilość. Warto mieć ze sobą wodę – ceny w górnej kawiarni są wyraźnie wyższe niż na dole.

Druga twarz Alicante to jego nadmorska promenada – Explanada de España. Mozaikowy chodnik falujący w kolorach morza, palmy i kawiarniane ogródki – to dobre miejsce na pierwszy spacer po przylocie. Równolegle do Explanady ciągnie się port jachtowy z barami i widokiem na oświetlony zamek.

Dla plażowiczów: miejska plaża Playa del Postiguet leży praktycznie w centrum. Piasek jest jasny, szeroki, woda spokojna, ale w sezonie robi się naprawdę tłoczno. Jeśli nocleg jest w mieście, to świetne miejsce na szybkie poranne lub wieczorne kąpiele.

Warto zajrzeć też na lokalne targowisko Mercado Central. Na parterze ryby i owoce morza, na piętrze mięsa, sery, warzywa. To jedno z lepszych miejsc, żeby zobaczyć, co jedzą mieszkańcy, i kupić coś na piknik: jamón serrano, oliwki, lokalne sery i słodycze z migdałów.

Najciekawsze miejscowości w okolicach Alicante

Region wokół Alicante jest kompaktowy. W promieniu około 60–70 km od miasta leży większość najbardziej znanych miejscowości Costa Blanca. Przy dobrej logistyce można połączyć kilka z nich w jeden dzień, ale lepiej się nie spieszyć.

  • Elche (Elx) – około 25 km od Alicante
  • Benidorm – około 45 km od Alicante
  • Altea – około 55 km od Alicante
  • Villajoyosa (La Vila Joiosa) – około 35 km od Alicante
  • Guadalest – około 65 km od Alicante (w głąb lądu)

Elche słynie z ogromnego palmowego gaju (Palmeral de Elche), wpisanego na listę UNESCO. To nie jest pojedynczy park, ale całe „morze” palm przeplatane alejkami. Świetne miejsce na spokojny spacer w cieniu, kiedy na wybrzeżu praży słońce. Dobrze zajrzeć do Huerto del Cura – to najładniejsza, najdopieszczona część gaju, z egzotycznymi roślinami i słynną palmą-cudem z rozgałęzionym pniem.

Benidorm to zupełnie inna historia – las wieżowców, plaże i klimat wakacyjnego molocha. Na wiele osób działa odstraszająco, ale ma dwie rzeczy, które naprawdę się bronią: szerokie plaże Levante i Poniente oraz widoki z pobliskich wzgórz. Jeśli trafi się tu choćby na kilka godzin, warto wejść na punkt widokowy Balcón del Mediterráneo na skalnym cyplu między plażami – białe balustrady, skały i turkusowe morze tworzą fajny kontrast do „Manhattanu” za plecami.

Altea to zupełne przeciwieństwo Benidormu – spokojne, białe miasteczko na wzgórzu, z kościołem Parroquia de Nuestra Señora del Consuelo i niebieską kopułą, która pojawia się na większości zdjęć z Costa Blanca. Najlepiej zostawić auto na dole i powoli wspiąć się brukowanymi uliczkami na szczyt starego miasta. Po drodze galerie, małe sklepy rzemieślnicze i punkty widokowe na zatokę. Wieczorem atmosfera robi się bardzo przyjemna, zwłaszcza poza skrajnym sezonem.

Villajoyosa z kolei przyciąga kolorowymi fasadami domów nad samym morzem. Każdy dom w innym, intensywnym kolorze – żółty, błękitny, różowy – podobno po to, żeby rybacy widzieli swoje domy z morza. Jest tu też fabryka czekolady Valor z niewielkim muzeum – dobra odskocznia, jeśli podróżuje się z dziećmi lub po prostu lubi słodkości.

Guadalest leży już w górach, mniej więcej godzinę jazdy od Alicante. To maleńkie miasteczko przyklejone do skały nad turkusowym zbiornikiem wodnym. Turystyczne, owszem, ale widok na sztuczne jezioro i otaczające je szczyty robi swoje. To dobre miejsce na krótki górski spacer i łączenie z wizytą w okolicznych wąwozach.

Natura i krajobrazy: góry tuż za rogiem

Costa Blanca to nie tylko plaże – kilka kilometrów w głąb lądu teren robi się pagórkowaty, potem górzysty. Dzięki temu można łatwo dorzucić do planu dnia lekki trekking.

Najbardziej znanym szczytem jest Peñón de Ifach w Calpe – masywna skała wchodząca w morze, widoczna z wielu plaż w regionie. Wejście na górę możliwe jest oznaczonym szlakiem wchodzącym w pewnym momencie do tunelu wykutego w skale. Widok z góry na miasto, laguny i linię brzegową wynagradza wysiłek, ale trzeba liczyć się z tłumami w sezonie i pewnymi trudniejszymi fragmentami (śliskie kamienie, ekspozycja).

Dla osób, które wolą coś spokojniejszego, świetnym wyborem jest Sierra de Aitana lub okolice Sella i Finestrat. Krótkie, 2–3 godzinne trasy prowadzą przez gaje oliwne, małe wioski i punktu widokowe na wybrzeże. Dobrze sprawdzić wcześniej prognozę – w górach potrafi mocniej wiać, zwłaszcza zimą.

W zimie w głębi regionu bywa naprawdę chłodno – w styczniu czy lutym poranki w okolicach Guadalest czy Aitany potrafią mieć kilka stopni powyżej zera, podczas gdy na plaży koło Alicante jest już przyjemne 14–16°C. Bluza lub lekka kurtka na wieczory przyda się o każdej porze roku poza upalnym latem.

Plaże w regionie Alicante – gdzie piasek, gdzie skały

W obrębie 60 km wybrzeża od Alicante każdy znajdzie coś pod swój gust – od miejskich plaż z pełnym zapleczem po dzikie, kamieniste zatoczki z krystaliczną wodą.

W samym Alicante oprócz Postiguet warto podjechać tramwajem (linia TRAM, kierunek Benidorm) do Playa de San Juan. To długa, szeroka plaża z jasnym piaskiem, dobrą infrastrukturą (prysznice, bary, wypożyczalnie) i nieco bardziej lokalnym klimatem niż w centrum. W sezonie bywa tłoczno, ale dzięki długości – łatwo znaleźć miejsce, gdzie nie leży się ręcznik w ręcznik.

Na północ od Alicante robi się jeszcze ciekawiej:

  • Campello – kilka ładnych plaż i zatoczek, dobra baza dla osób szukających spokojniejszej miejscowości
  • La Cala del Moraig (okolice Benitachell, dalej na północ) – spektakularna, otoczona klifami zatoczka; idealna do snorklingu
  • Playa de la Fossa w Calpe – z widokiem na Peñón de Ifach, typowa wakacyjna plaża, ale widok robi różnicę

W wielu miejscach trzeba liczyć się z kamykami, szczególnie w mniejszych zatoczkach, więc lekkie buty do wody to dobry pomysł. Woda w regionie jest zazwyczaj bardzo przejrzysta – nawet przy miejskich plażach, chyba że akurat po sztormie.

Zabytki i atrakcje kulturowe

Poza zamkiem Santa Bárbara w Alicante i miasteczkami opisanymi wyżej, jest kilka miejsc, które warto dołożyć do planu, jeśli lubi się „kamienne historie”.

W samym Alicante ciekawy jest też zamek Castillo de San Fernando położony na niewielkim wzgórzu bliżej centrum. Nie jest tak spektakularny jak Santa Bárbara, ale praktycznie pozbawiony turystów i z ładnym widokiem na miasto z innej perspektywy. Dobry punkt na krótki popołudniowy spacer.

W Elche warto zajrzeć do starego miasta z bazyliką Basílica de Santa María. To tutaj co roku w sierpniu odbywa się słynne przedstawienie religijne Misteri d’Elx (Misterium z Elche) – spektakl z udziałem mieszkańców, grany od średniowiecza.

Jeśli jest ochota na muzea, w Alicante dobrze sprawdzają się:

  • Museo Arqueológico Provincial de Alicante (MARQ) – jedno z ciekawiej zrobionych muzeów archeologicznych w Hiszpanii, z interaktywnymi ekspozycjami
  • Museo de Arte Contemporáneo de Alicante (MACA) – darmowe, nieduże, ale ze świetnym zbiorem sztuki XX wieku (m.in. Miró, Dalí, Picasso)

Tradycje i lokalne święta

Region Alicante żyje fiestami. Jeśli terminy podróży można dopasować do lokalnych świąt, warto to zrobić – wtedy najlepiej czuć, że jest się w konkretnym miejscu, a nie tylko „na wybrzeżu”.

Najważniejsze święto w Alicante to Hogueras de San Juan, obchodzone w okolicach 24 czerwca. Przez kilka dni miasto zamienia się w wielką uliczną imprezę z paradami, koncertami, a przede wszystkim ogromnymi kolorowymi figurami z kartonu i drewna (podobne do tych w Walencji na Las Fallas). Ostatniej nocy większość z nich jest spektakularnie palona na ulicach, a na plażach ludzie skaczą przez ogniska i wskakują do morza. To głośne, intensywne i bardzo „lokalne” doświadczenie.

W okresie Hogueras ceny noclegów w Alicante i okolicy skaczą wyraźnie w górę, a miasto praktycznie nie śpi. Jeśli ktoś źle znosi hałas lub jedzie z małymi dziećmi, lepiej rozważyć bazę poza ścisłym centrum lub wybrać inne daty.

W wielu miejscowościach w regionie odbywają się też widowiskowe obchody Moros y Cristianos (Maurowie i Chrześcijanie) – z paradami, strojami, rekonstrukcjami bitew. Szczególnie znane są te w Villajoyosa (lipiec) i Alcoi (nieco dalej w głąb lądu, w kwietniu).

Gastronomia regionu Alicante – co zjeść na miejscu

Kuchnia regionu Alicante opiera się na ryżu, morzu i migdałach. Jeśli lubi się paellę, to tu można spróbować kilku ciekawych wariantów.

Najbardziej charakterystyczne dania to:

  • Arroz a banda – ryż gotowany w bulionie rybnym, często z kawałkami owoców morza; prosty, ale bardzo esencjonalny smak
  • Arroz negro – czarny ryż z kałamarnicą, barwiony jej atramentem; podawany zwykle z sosem alioli
  • Fideuà – zamiast ryżu używa się krótkiego makaronu; podobny koncept do paelli, ale inna tekstura
  • Caldero – gęsta, rybna potrawa, szczególnie popularna w okolicach Tabarca (mała wyspa niedaleko Alicante, dostępna promem z portu)

Z przekąsek i dodatków warto spróbować:

  • Salazones – lokalne solone ryby (np. tuńczyk, boquerones), często podawane w sałatkach
  • Cocas – coś między focaccią a plackiem; na słono (z warzywami, rybą) lub słodko
  • Turrón de Jijona i turrón de Alicante – tradycyjny nugat migdałowy; miękki (Jijona) lub twardy (Alicante)

Do tego lokalne wina, szczególnie z rejonu Alicante D.O. – sporo tu dobrych, niedrogich czerwonych i słodkiego Mistela (wino deserowe na bazie moszczu winogronowego).

Typowy obiad w lokalnym barze tapas w Alicante (2–3 talerzyki do podziału, deser, napój) to wydatek rzędu 15–20 € za osobę. W restauracjach przy samym porcie lub plaży ceny rosną do 25–35 € za pełny posiłek z rybą lub ryżem. Warto szukać menu dnia – „menú del día” – zazwyczaj 3 dania + napój w okolicach 12–18 €.

Praktyczne informacje: transport, ile dni, jak się poruszać

Region Alicante jest całkiem dobrze skomunikowany, choć do mniej oczywistych miejsc nadal najlepiej mieć samochód.

Dojazd i komunikacja

Lotnisko Alicante-Elche leży około 10 km na południe od miasta. Do centrum dojeżdża autobus linii C-6 (kursuje mniej więcej co 20–30 minut, koszt biletu około 3–4 €). Z lotniska łatwo też odebrać samochód z wypożyczalni – w regionie to bardzo popularna opcja.

Między miejscowościami nadmorskimi świetnie działa TRAM Metropolitano de Alicante – coś między tramwajem a lekką koleją, kursujący wzdłuż wybrzeża aż za Benidorm i Altea. Bilety są niedrogie (w zależności od strefy, typowo 1,5–5 € za przejazd), a trasa miejscami wiedzie tuż nad morzem.

Do miasteczek w głębi lądu (Guadalest, górskie wioski) najłatwiej dotrzeć samochodem. Autobusy istnieją, ale kursują rzadko i wymagają planowania z wyprzedzeniem.

Ile dni przeznaczyć na region Alicante

Minimum sensowne na region to:

  • 3–4 dni – żeby poznać samo Alicante, Elche i jedną-dwie okoliczne miejscowości na wybrzeżu
  • 5–7 dni – żeby spokojnie połączyć miasto, plaże, 1–2 górskie wycieczki i miasteczka jak Altea, Guadalest, Villajoyosa

Przy tygodniu pobytu można zrobić bazę w Alicante lub jednej z miejscowości podmiejskich (np. San Juan, Campello) i robić wycieczki „w promieniu godziny jazdy”.

Orientacyjne koszty na miejscu

  • kawa w barze: 1,5–2 €
  • piwo w barze: 2–3 €
  • bilet jednorazowy na komunikację miejską w Alicante: około 1,5–2 €
  • nocleg w średniej klasy hotelu / apartamencie w sezonie: 80–150 € za pokój/dobę (taniej poza lipcem–sierpniem)
  • wypożyczenie samochodu poza szczytem sezonu: od około 20–30 € za dzień (bez dodatkowych ubezpieczeń)

Najlepszy czas na wyjazd do Alicante

Region ma łagodny klimat, ale różne miesiące dają zupełnie inne wrażenia.

Maj–czerwiec oraz wrzesień–październik to złoty okres: ciepło, ale nie tak ekstremalnie jak w sierpniu, morze nadaje się do kąpieli, a tłumy są mniejsze. To też najlepszy czas, jeśli planuje się łączyć plażę z wędrówkami w górach.

Lipiec–sierpień to pełnia sezonu, szczególnie trudna w miastach. Temperatury w dzień potrafią dojść do 32–35°C, a nocą rzadko spadają poniżej 24°C. Dla osób nastawionych głównie na plażowanie – w porządku, dla tych, którzy chcą dużo zwiedzać i chodzić – bywa męcząco.

Zima (grudzień–luty) jest łagodna. W dzień typowe są temperatury 14–18°C, często słonecznie. To bardzo dobry czas na city-break, spacery po plaży i trekking w górach, z tym że woda w morzu jest już dla większości osób zbyt chłodna do komfortowego pływania.

Wiosna (marzec–kwiecień) to czas, kiedy region budzi się po „zimie”, ale morze jest nadal chłodne. Za to ceny i obłożenie noclegów są zwykle znacznie niższe niż w wysokim sezonie.

Region Alicante, jeśli dobrze go „rozbroić” na części, pozwala zaplanować wyjazd bardzo elastycznie: od krótkiego weekendu z przylotem do miasta, po tygodniową objazdówkę łączącą plaże, góry, miasteczka i lokalne jedzenie. Kluczem jest nie zatrzymywać się tylko na hotelowej plaży i nadmorskiej promenadzie – za pierwszym zakrętem często czeka zupełnie inny świat niż ten z folderów biur podróży.