Na południowy brzeg Gardy i nad Como jedzie się z Mediolanu podobnie długo — choć na północ Gardy, do Rivy i Torbole, trzeba doliczyć jeszcze godzinę. Oba jeziora mają promenady, wille i widok na góry — i na tym podobieństwa się kończą. Wybór między nimi zwykle zapada przypadkowo, po zdjęciu zobaczonym w sieci. Szkoda, bo to dwa różne pomysły na urlop, a decyzja wpływa również na to, z którego lotniska warto lecieć.
Dwa jeziora, dwa charaktery
Como jest wąskie, głębokie i wciśnięte między strome zbocza. Stąd jego klimat: kameralne miasteczka jedno przy drugim, wille z ogrodami schodzącymi do wody, wąskie drogi nad brzegiem. Jest tu pięknie i ciasno jednocześnie — w sezonie ta sama droga, która robi wrażenie na zdjęciach, potrafi stać w korku. Como sprawdza się przy krótkim pobycie, przy podróży we dwoje i wtedy, gdy chcesz dużo chodzić i pływać promem zamiast jeździć samochodem.
Garda jest większa i bardziej otwarta. Południowy brzeg jest płaski i rodzinny: Sirmione, Peschiera, plaże, parki rozrywki, aquaparki. Północ, w okolicach Riva del Garda i Torbole, to już zupełnie inny świat — wiatr, windsurfing, ścianki wspinaczkowe i trasy rowerowe. Garda lepiej sprawdza się przy dłuższym pobycie i wyjeździe z dziećmi, bo ma po prostu więcej miejsca i więcej wariantów na deszczowy dzień.
Z którego lotniska bliżej
To pytanie warto zadać przed kupnem biletu, a nie po.
- Nad Gardę wygodniej z Bergamo (Orio al Serio). Lotnisko leży po wschodniej stronie aglomeracji, w stronę Brescii, czyli praktycznie w kierunku jeziora — nie trzeba przejeżdżać całego Mediolanu.
- Nad Como wygodniej zwykle z Malpensy — ale to zależy od brzegu: do samego miasta Como Malpensa jest najbliżej, natomiast do Bellagio, Lecco i wschodniej strony warto porównać także Bergamo i Linate. Najpierw wybierz miejscowość, potem lotnisko.
- Linate to lotnisko miejskie. Dobre, jeśli zaczynasz od kilku dni w Mediolanie i dopiero potem jedziesz nad wodę.
Różnica bywa niepozorna na mapie, a realnie oznacza godzinę lub dwie jazdy i przejazd przez aglomerację w godzinach szczytu albo jego ominięcie.
Jak się dostać: trzy warianty i ich granice
Pociąg. Nad Gardę: do Desenzano del Garda albo Peschiera, stamtąd lokalnie dalej. Nad Como: z Mediolanu do Como, potem prom albo autobus. Wariant tani i przewidywalny, dopóki twój hotel jest w większej miejscowości przy linii kolejowej. Z Malpensy pociąg odjeżdża już z lotniska, a nad Como da się jechać z przesiadką w Saronno, bez nadkładania przez centrum Mediolanu; z Bergamo trzeba najpierw dostać się na dworzec w mieście.
Wynajęty samochód. Daje swobodę i sens przy objeżdżaniu jeziora, ale policz dwie rzeczy, o których przy rezerwacji łatwo zapomnieć: parkowanie w nadbrzeżnych miasteczkach bywa płatne i trudno dostępne, a włoskie strefy ograniczonego ruchu w centrach historycznych działają automatycznie, na kamerach.
Transfer zamówiony wcześniej. Ma sens przy przyjeździe z dziećmi i bagażem, przy późnym lądowaniu i wtedy, gdy nocleg nie leży przy dworcu. Kierowca czeka w hali przylotów z tabliczką, a samochód jedzie pod konkretny adres, bez przesiadek z walizkami. Prywatne transfery z mediolańskich lotnisk nad oba jeziora obsługuje między innymi UboTransfer: cena jest ustalana za pojazd i znana przed wyjazdem, w cenie jest monitorowanie numeru rejsu, a bezpłatna rezygnacja przysługuje do 48 godzin przed godziną odbioru, zgłoszona pisemnie e-mailem.
Na co zwrócić uwagę przy wyborze noclegu
- Brzeg ma znaczenie. Nad Gardą północ i południe to inny urlop; nad Como różnica jest między ruchliwą zachodnią stroną a spokojniejszym Lecco.
- Sprawdź, jak daleko jest do przystani promowej. Nad Como prom bywa szybszy i przyjemniejszy niż samochód.
- Poza sezonem część lokali i rejsów jest zamknięta. Maj i wrzesień to zwykle najlepszy kompromis: ciepło, a tłum mniejszy niż w sierpniu.
- Dopytaj o parking, jeśli planujesz samochód. Nie każdy hotel nad wodą go ma.
Krótko
Como wybierz na krótki, widokowy wypad we dwoje, Gardę na dłuższy pobyt z rodziną albo aktywny urlop na północnym brzegu. A gdy już wiesz, które jezioro, dobierz do niego lotnisko — bo to ta decyzja, a nie cena biletu, zwykle rozstrzyga, ile zajmie pierwszy dzień wyjazdu.
